Godzina 6.30
Dzisiaj wstałam dosyć wcześnie. Nie mogłam spać z powodu prześladującego mnie snu. Kiedy wyjrzałam, za oknem było jeszcze ciemno i mgliście. Postanowiłam ubrać się i zobaczyć Genesis o świcie. Widziałam mnustwo różnych ludzi i stworzeń, którzy śpieszyli się do pracy. Ta planeta przypominająca gwiazdę była naprawdę piękna. Kiedy zachciało mi się pić, poszłam do baru w centrum. W środku było mało ludzi. Kupiłam wodę i usiadłam przy wolnym stoliku. Za mną siedziały dwie dziewczyny, które omawiały jakąś sprawę. Po czasie poznałam, że to Mei i Tia. W końcu moje zainteresowanie przykuło słowo "Shadows" więc postanowiłam je trochę podsłuchać.
- No i jak? Sinedd szuka kogoś na twoje miejsce? - zapytała blondynka
- Pewnie tak...chociaż nie wiem czy komuś uda się wytrzymać w jego towarzystwie - odpowiedziała długowłosa
- Podobno organizuje małe zawody sprawdzające na napastnika - oznajmiła zielonooka
- Tak? Gdzie to słyszałaś? - spytała Mei
- W holo-TV o tym cały czas trąbią. Nie wiedziałaś? - zdziwiła się Tia
- Nie - odparła brunetka
- Jak myślisz? To będzie chłopak czy dziewczyna? - zaciekawiła się krótkowłosa
- Jestem pewna że chłopak. Wątpię, że jakaś dziewczyna to wytrzyma. A, a o której to będzie? Może obejrzymy jeśli pokarzą? - dopytywała się
- Słyszałam, że gdzieś chyba o 9.00 - odpowiedziała
- Dzisiaj?! - wystraszyła się niebieskooka
- Tak
- To chodź, może powiemy dryżynie?
Kiedy wyszły wybiegłam zaraz po nich. Długo szłam do hotelu przez tętniący życiem Genesis. Wzięłam bluzę i wsiadłam do najbliższego statku lecącego na Archipelag Shadow. Zamierzałam wziąć w tym udział. A co? Ja nie dałabym rady? Próbować zawsze można. O 8.50 statek wylądował w wyznaczonym miejscu na planecie. Nigdy tu nie byłam. Ona jest znacznie ciemniejsza niż Genesis. Przypomina wielki, czerwony kryształ. Zdziwiłam się kiedy nie ujrzałam żadnej żywej istoty na powierzchni planety. Stwierdziłam, że nie mam czasu na zwiedzanie i że zrobię to kiedy indziej. Szłam niedaleko dwóch dziewczyn, które też chyba miały zamiar brać udział w teście. Nagle jedna gdy zauważyła, że idę w tą samą stronę co one, zapytała się mnie czy też idę zaryzykować. Na to ja spojrzałam na nie moim przeszywającym wzrokiem. Nie zamierzałam odpowiadać. Założyłam kaptur i wyprzedziłam je przed wejściem. Dalej już wiedziałam gdzie iść bo wszędzie można było przemieszczać się tylko na podziemnych windach. Na miejscu znalazłam się dosłownie parę minut po 9.00. Wszystko się już zaczęło. Na szczęście nikt nie zwrócił uwagi na moje spóźnienie. Wzięłam przykład z innych i usiadłam na trybunach. Na boisku dominował kolor czerwony połączony z czernią. Pewnie dzięki temu wyglądało mrocznie. W końcu znajdowało się pod ziemią. Byli już chyba wszyscy chętni. Jak się rozejrzałam, dostrzegłam tylko dwie dziewczyny, które "poznałam" wcześniej. Nie wyglądały na zbyt pewne siebie. Na murawie stał Sinedd, który wyraźnie nie miał humoru o czym świadczył jego wyraz twarzy i zachowanie oraz bramkarz w czerwonym stroju o bladej cerze, brązowych włosach z przedziałkiem na środku i czarnych oczach. Czarnowłosy po kolei wybierał kandydatów na napastnika do wykonania jakiegoś zadania, a następnie wyrzucał ich z boiska. Był ostry. Wiele osób wychodziło po pięciu minutach samego patrzenia. Pomyślałam "cieniasy". Ja nigdy bym nie wyszła bez walki. Ponownie jedna z dziewczyn zapytała się mnie czy się nie boję na co ja odpowiedziałam prychnięciem. Podczas gdy Sinedd sprawdzał innych, miałam okazję przypatrzeć się wielu błędom jakie popełniali zawodnicy a jakich on definitywnie nie tolerował.Wreszcie przyszła kolej na mnie...
******************************************************************************
No i prolog mam z głowy :) mam nadzieję, że się spodobał. Apropo bloga - pozwoliłam sobie wziąć się w moment, kiedy Mei odeszła od Shadowsów i będę opisywać tą historię tak, jak ja to widzę ;) zachęcam do czytania dalszych losów drużyny Shadow i postaram się, żeby były ciekawe i zaskakujące :)
Świetny prolog, fajnie się zaczyna ;). Czekam na nexta z niecierpliwością ;)
OdpowiedzUsuńO, dzięki. Niedługo będzie ;)
OdpowiedzUsuń